Przejdź do treści
Darmowa wysyłka od 250,00 zł
Squffy

Luźna smycz to nie komenda, a chodzenie przy nodze to coś innego

Jasny labrador idzie na luźnej smyczy obok swojego człowieka na cichej holenderskiej ulicy, smycz zwisa miękkim łukiem w kształcie litery J

Ostatnia aktualizacja:

Definition

Luźna smycz oznacza jedną rzecz: taśma między tobą a psem zwisa i nie przekazuje siły. Nie jest to pozycja przy nodze, w której bark psa jest przy twoim kolanie, i nie jest to komenda, bo nie ma słowa, po którym pies to robi. To stan, nie polecenie.

Luźna smycz jest w Polsce przede wszystkim nazwą kursu. Wpisz to hasło i wyskoczą ci szkoły, terminy, wersje online i obietnice w siedem dni, a bardzo rzadko wyjaśnienie, czym to właściwie jest. Ludzie spotykają ten termin na cenniku trenera, nie w opisie umiejętności, więc warto go rozłożyć na części, zanim ktoś za niego zapłaci.

Definicja jest krótsza niż się spodziewasz. Luźna smycz oznacza jedną rzecz: taśma między tobą a psem zwisa. Nie jest naprężona i nie przekazuje siły w żadną stronę. To wszystko.

Czym to nie jest, i to jest ważniejsze

Nie jest to chodzenie przy nodze. W polskim szkoleniu noga to konkretna, formalna pozycja: bark psa przy twoim kolanie, kontakt wzrokowy, utrzymywanie tego przez określony odcinek. Jest to ćwiczenie z obedience i ma sens na zawodach oraz na krótkich odcinkach w tłumie.

Luźna smycz nie interesuje się pozycją. Pies może iść pół metra z przodu, węszyć trawnik z boku, zostać z tyłu przy latarni. Dopóki taśma zwisa, jest dobrze. To bardzo istotna różnica dla właściciela, bo ludzie, którzy słyszeli te dwa terminy jako jedno, ćwiczą pozycję i frustrują się miesiącami, że pies nie chce trzymać kolana na czterdziestominutowym spacerze. Żaden pies nie chce.

Nie jest to też komenda

Nie ma słowa, po którym pies robi luźną smycz. Nie da się jej też zawołać w chwili, gdy taśma jest już naprężona, bo naprężona taśma jest właśnie tym, co ma nie występować. To stan, nie polecenie, i to jest różnica praktyczna: komendy ćwiczy się osobno, a stan buduje się przez to, co dzieje się na każdym spacerze.

Dlatego mówię o niej jako o umowie, a nie o poleceniu. Umowa brzmi tak: kiedy smycz zwisa, idziemy dalej. Kiedy się naciąga, nie idziemy nigdzie. Pies nie musi tego rozumieć jako reguły, wystarczy, że tak działa świat.

Dlaczego ta strona nie jest długa

Bo prawdziwe pytanie brzmi inaczej. W Polsce prawie nikt nie szuka luźnej smyczy jako umiejętności, natomiast bardzo wiele osób szuka zdania, że pies ciągnie i nic nie pomaga. To jest to samo zagadnienie widziane z drugiej strony i tam jest cały plan: krótkie sesje, natychmiastowe zatrzymanie, cel, który jest prawdziwą nagrodą.

Nie zamierzam rozpisywać tego drugi raz w innych słowach, żeby ta strona wyglądała na obszerną. Wolę powiedzieć, gdzie jest treść, i zająć się tym, czego tamten tekst nie robi: samym terminem.

Trzy nieporozumienia, które kosztują tygodnie

Pierwsze: że to ma wyglądać elegancko. Nie ma. Pies z luźną smyczą chodzi zygzakiem, przystaje i wraca. Wygląda to na bałagan i jest dokładnie w porządku, bo cel dotyczy taśmy, nie estetyki.

Drugie: że to działa na każdym spacerze od razu. Nie działa i nie ma sensu tego wymagać. Rano po ciemku, na trzeciej godzinie pracy zdalnej, kiedy trzeba wyjść i wrócić, po prostu wychodzisz. Sesja treningowa jest osobno i jest krótka.

Trzecie, najkosztowniejsze: że da się to zrobić na zwijanej smyczy. Nie da się, bo bębenek trzyma stałe napięcie, więc smycz nigdy nie zwisa. Stan, którego uczysz, jest tam mechanicznie niedostępny.

Jak to rozpoznać, zamiast oceniać na wyczucie

Jest jeden wskaźnik, który nie kłamie i nie wymaga niczyjej opinii: kształt taśmy. Luźna smycz wisi literą U, a jej najniższy punkt jest gdzieś w połowie odcinka. Kiedy to U się wypłaszcza, siła już płynie, choć jeszcze nic nie czujesz w dłoni. Właśnie ten moment, a nie szarpnięcie, jest chwilą, w której masz przystanąć.

Druga rzecz jest prostsza i prawie nikt jej nie sprawdza: gdzie masz rękę. Trzymana wysoko, na wysokości piersi, podnosi karabińczyk i skraca odcinek, więc U znika samo z siebie, bez żadnego udziału psa. Ręka opuszczona wzdłuż ciała daje psu te same dwa metry, tylko w użytecznym kształcie. Zaskakująco często to jest cała poprawka na pierwszej sesji.

Kurs w siedem dni

To hasło pojawia się w polskich wynikach i warto powiedzieć wprost, jak się do niego mam. Siedem dni wystarczy, żeby zobaczyć różnicę na cichym odcinku, na którym nie ma innych psów. Nie wystarczy, żeby ta różnica utrzymała się na chodniku, gdzie mija was rowerzysta, dziecko na hulajnodze i kot. To drugie jest tym, po co ludzie kupują kurs, i uczciwa odpowiedź brzmi: tygodnie, nie dni.

Nie oznacza to, że kursy są bezużyteczne. Trener widzi, co robisz o pół sekundy za późno, a tego z tekstu nie wyczytasz.

Gdzie w tym jest sprzęt, żeby było jasne

Prawie nigdzie i to jest cała nasza rola. Potrzebujesz smyczy o stałej długości, bo tylko taka potrafi zwisać, i potrzebujesz czegoś, co nie boli twojej dłoni, kiedy trening jeszcze nie działa. Nasza smycz ma 150 cm, taśmę nylonową i wyściełany uchwyt, i nie ma amortyzatora ani przepinania.

Czego sprzęt nie zrobi: nie ma obroży, która utrzymuje luźną smycz, i nie będzie jej. Jeśli szukasz linki pięcio- albo dziesięciometrowej do pracy na polu, to inne narzędzie, do innego miejsca, i nie mamy go w ofercie.

Najczęściej zadawane pytania

Czym luźna smycz różni się od chodzenia przy nodze?
Noga to formalna pozycja z obedience: bark psa przy twoim kolanie, kontakt wzrokowy, utrzymywane przez określony odcinek. Luźna smycz nie interesuje się pozycją w ogóle. Pies może iść pół metra z przodu, węszyć z boku albo zostać przy latarni. Dopóki taśma zwisa, jest dobrze. Ludzie, którzy mieszają te dwa terminy, ćwiczą pozycję i frustrują się miesiącami.
Jaka jest komenda na luźną smycz?
Nie ma żadnej i to nie jest przeoczenie. Nie da się jej zawołać w chwili, gdy taśma jest już naprężona, bo naprężona taśma jest dokładnie tym, co ma nie występować. To stan, nie polecenie. Umowa brzmi tak: kiedy smycz zwisa, idziemy dalej, a kiedy się naciąga, nie idziemy nigdzie.
Czy to ma wyglądać ładnie?
Nie i to pierwsze nieporozumienie, które kosztuje ludzi tygodnie. Pies z luźną smyczą chodzi zygzakiem, przystaje, wraca, węszy przy krawężniku. Wygląda to na bałagan i jest w porządku, bo cel dotyczy taśmy, a nie sylwetki. Jeśli chcesz eleganckiej sylwetki, szukasz nogi, i to jest inne ćwiczenie.
Czy da się ćwiczyć luźną smycz na smyczy automatycznej?
Nie, i to jest najkosztowniejsze z nieporozumień. Bębenek zwijanej smyczy trzyma stałe, lekkie napięcie, więc taśma nigdy nie zwisa. Stan, którego uczysz, jest tam mechanicznie niedostępny. Potrzebujesz smyczy o stałej długości, bo tylko taka potrafi zwisać. Nasza ma 150 cm.
Czy naprawdę da się to w siedem dni?
W siedem dni zobaczysz różnicę na cichym odcinku, na którym nie ma innych psów. Nie zobaczysz jej na chodniku, gdzie mija was rowerzysta, dziecko na hulajnodze i kot, a to drugie jest tym, po co ludzie kupują kurs. Uczciwa odpowiedź to tygodnie. Kursy nie są przez to bezużyteczne: trener widzi, co robisz o pół sekundy za późno.
Czy trzeba trenować na każdym spacerze?
Nie i lepiej nie. Spacer to jednocześnie trening i konieczność, a te dwie rzeczy sobie przeszkadzają: rano po ciemku po prostu wychodzisz i wracasz. Sesja treningowa jest osobna, krótka i na pustym odcinku. Wymaganie luźnej smyczy przez cały dzień psuje to, co udało się zbudować w dziesięć minut.
Czy jakaś obroża pomaga utrzymać luźną smycz?
Nie ma takiej obroży i nie będzie jej u nas. Sprzęt robi tu jedną rzecz: nie boli twojej dłoni, dopóki trening nie działa. Smycz o stałej długości, taśma nylonowa, wyściełany uchwyt. Jeśli szukasz linki pięciometrowej do pracy na polu, to inne narzędzie do innego miejsca i nie mamy go w ofercie.

O tym artykule

Anna pisze tak, jak mówi: przyjaźnie, wprost i przystępnie. Jej teksty opowiadają o prawdziwym życiu z psem: błotniste łapy w całym domu, szczeniaki gryzące wszystko, co znajdą, albo pies wskakujący do kałuży zaraz po ką

Ten artykuł został przygotowany z pomocą AI i zrecenzowany przez Anna de Jong, Autorka o życiu z psem · Amsterdam. Nadzór redakcyjny: Laura de Wit.

Standardy redakcyjnePolityka korzystania z AI

Ostatnia weryfikacja:

Bibliografia (5)
  1. [1]Pauli, A. M., Bentley, E., Diehl, K. A., & Miller, P. E. (2006). Effects of the application of neck pressure by a collar or harness on intraocular pressure in dogs. Journal of the American Animal Hospital Association, 42(3), 207-211.
  2. [2]Hunter, A., Blake, S., & De Godoy, M. R. C. (2019). Pulling behavior in pet dogs: an evaluation of training methods and equipment. Journal of Veterinary Behavior, 32, 12-18.
  3. [3]Herron, M. E., Shofer, F. S., & Reisner, I. R. (2009). Survey of the use and outcome of confrontational and non-confrontational training methods in client-owned dogs showing undesired behaviors. Applied Animal Behavior Science, 117(1-2), 47-54.
  4. [4]Carter, A., McNally, D., & Roshier, A. (2020). Canine collars: an investigation of collar type and the forces applied to a simulated neck model. Veterinary Record, 187(7), e52.
  5. [5]Shih, H. Y., Phillips, C. J. C., Mills, D. S., Yang, Y., Georgiou, F., & Paterson, M. B. A. (2020). Dog pulling on the leash: effects of restraint by a neck collar vs. a chest harness. Frontiers in Veterinary Science, 7, 519.

Zauważyłeś błąd? Skontaktuj się z nami

Powiązane artykuły

Zapisz się na nasz newsletter-10%